Hej hej!
Do kulturalnej sekcji na ajce i serii "filmowo" postanowiłam dorzucić nową - "książkowo". Tytuł mówi sam za siebie - pisać będę o przeczytanych książkach, oczywiście poza lekturami (chyba, że jakaś wybitnie mnie wciągnie i wejdzie do mojego osobistego kanonu zajebistości - w tym przypadku znajdę dla niej miejsce na blogu).
Zanim zaczniemy, opowiem wam jeszcze, czym się kieruję przy wyborze pozycji. Książki kupuję bardzo rzadko, za to bardzo często odwiedzam bibliotekę i to właśnie stamtąd pochodzi większość czytanych przeze mnie tytułów (z dzisiejszym włącznie). Jeżeli myśleliście, że polecę wam jakąś stronę, z której czerpię informacje, recenzje i opinie na temat autorów i ich dzieł, byliście w dużym błędzie. Niemal zawsze sięgam na półkę na chybił trafił i wybieram to, co w jakiś sposób zainteresuje mnie opisem z tyłu bądź innymi ozdobnikami. Powiem jednak otwarcie, że bardzo często sięgam po literaturę amerykańską, a moim ulubionym gatunkiem jest wszystko to, co mieści się w szeroko pojętym kryminale, detektywistyce, thrillerze i akcji.
Po tym przydługim wstępie przejdę wreszcie do rzeczy i podzielę się z wami przemyśleniami na temat książki autora (o dziwo) nieamerykańskiego. Przed wami Graham Masterton i "Czerwone światło hańby".
Rozwodziłam się już we wstępie, więc tą część postaram się utrzymać w jak najbardziej skrótowej wersji.
Od samego początku coś się dzieje. Z czasem autor odsłania coraz więcej szczegółów, tu i ówdzie wtrąca niespodziewane zwroty akcji, nie szczędzi krwistych opisów (których nie ma znowu AŻ tyle, bo najwyraźniej Masterton wyznaje regułę mało a porządnie, jednak obfitują w makabryczne wydarzenia), zgłębia świat przestępstw na tle seksualnym; wzlotów i upadków życia w służbie prawu; korupcji; ludzkiej moralności, a to wszystko zmierza do zakończenia równie fascynującego, co cała książka. Poszczególne rozdziały są dość zwięzłe, nie rozwlekają się przesadnie, co w mojej opinii jest zaletą; jestem skrzywiona po kilku(nasto)stronicowych opisach, jakie nierzadko fundują nam lektury. Tak samo, jak w przypadku filmowej serii, nie zdradzam szczegółów ani zakończenia w razie, gdyby ktoś z was skusił się na ten tytuł. Powiem tylko, że wizja finału zmienia się w trakcie lektury. Kiedy tylko wydaje się być dość oczywista, pojawia się zmiana, nowy dowód w postępowaniu, nowa zbrodnia. Autor pogrywa sobie z czytelnikiem i bardzo mi się to podoba.
Nie trzeba być zbyt bystrym, żeby domyślić się, jaki jest mój werdykt. Serdecznie polecam wam tę książkę. Dała mi całą garść przeżyć w trakcie czytania, pochłonęłam ją bardzo szybko i myślę, że sięgnę po inne pozycje Mastertona. Było to pierwsze zetknięcie z jego twórczością i zapowiada się ona naprawdę obiecująco, a z postępów będę składać wam relacje w kolejnych odsłonach książkowej serii.
Wkrótce pojawi się wpis filmowy oraz całkiem niewykluczone, że w końcu podzielę się z wami moim bullet journalem - zarówno twórcami, którzy mnie inspirują i których poczynania z bujo obserwuję, jak i moim własnym zeszytem, w którym metodą prób i błędów organizuję swoje życie.
Na dziś to wszystko. Jak zawsze zachęcam was do udzielania się w komentarzach - znacie twórczość Mastertona? a może opis przypomina wam inną, przeczytaną przez siebie książkę? Koniecznie wspomnijcie też o swoich rekomendacjach, bo obecnie staram się czytać jak najwięcej i ciekawa jestem, jakie pozycje najbardziej przypadły wam ostatnio do gustu. Do szybkiego napisania!
Love you,
K.
Ja to na razie muszę przebrnąć przez "Zdążyć przed panem Bogiem" haha, ale niewykluczone, że w wolnej chwili sięgnę po tę książkę bo mnie zachęciłaś!
OdpowiedzUsuńBardzo się z tego powodu cieszę! 😊😊
UsuńWydaje się naprawdę ciekawa! Może niebawem po nią sięgnę :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ♥,
yudemere
Wydaje się i taka właśnie jest :)
UsuńKolejna książka która dołączy do mojej listy czekających na przeczytanie :)
OdpowiedzUsuńhttp://wiktoria-komisarz.blogspot.com/
A jakie inne pozycje są na tej liście? :)
UsuńW sumie to wczesniej jej nie znalam, ale wydaje sie bardzo ciekawa! Jeszcze ta okladka prezentuje sie bardzo ladnie, a ja lubie ladne okladki, haha
OdpowiedzUsuńBuziaki xx ZYCIEDLAPASJI.BLOGSPOT.COM
To moje pierwsze zetknięcie z tym autorem i na pewno nie ostatnie!
Usuń