30 października 2016

książkowo: "Czerwone światło hańby"

Hej hej!

Do kulturalnej sekcji na ajce i serii "filmowo" postanowiłam dorzucić nową - "książkowo". Tytuł mówi sam za siebie - pisać będę o przeczytanych książkach, oczywiście poza lekturami (chyba, że jakaś wybitnie mnie wciągnie i wejdzie do mojego osobistego kanonu zajebistości - w tym przypadku znajdę dla niej miejsce na blogu). 

Zanim zaczniemy, opowiem wam jeszcze, czym się kieruję przy wyborze pozycji. Książki kupuję bardzo rzadko, za to bardzo często odwiedzam bibliotekę i to właśnie stamtąd pochodzi większość czytanych przeze mnie tytułów (z dzisiejszym włącznie). Jeżeli myśleliście, że polecę wam jakąś stronę, z której czerpię informacje, recenzje i opinie na temat autorów i ich dzieł, byliście w dużym błędzie. Niemal zawsze sięgam na półkę na chybił trafił i wybieram to, co w jakiś sposób zainteresuje mnie opisem z tyłu bądź innymi ozdobnikami. Powiem jednak otwarcie, że bardzo często sięgam po literaturę amerykańską, a moim ulubionym gatunkiem jest wszystko to, co mieści się w szeroko pojętym kryminale, detektywistyce, thrillerze i akcji. 

Po tym przydługim wstępie przejdę wreszcie do rzeczy i podzielę się z wami przemyśleniami na temat książki autora (o dziwo) nieamerykańskiego. Przed wami Graham Masterton i "Czerwone światło hańby".

27 października 2016

projekt denko III

Hej hej!

Po kilkudniowej przerwie wywołanej okropnym nawałem wracam na ajkę. Posty mam rozpisane praktycznie do połowy listopada, wciąż pojawiają się nowe pomysły i w najbliższym czasie na pewno nie mam zamiaru zwalniać tempa! Obecnie publikuję wpisy praktycznie co drugi dzień i szczerze mówiąc, w tym momencie polubiłam blogowanie jak nigdy. Ajka stała się sporą częścią mojego życiowego rozkładu jazdy i nie wyobrażam sobie jej opuszczenia.

Koniec żmędzenia i prywaty, przechodzimy do sedna dzisiejszego posta, czyli kolejnej części projektu denko. Myślę, że zacznę wstawiać je częściej i z mniejszą ilością produktów, bo zauważyłam, że takie typowe tasiemce potrafią być dla czytelnika nużące. Zacznijmy więc!

23 października 2016

cudotwórczy glutek - maska z siemienia lnianego

Hej hej!

Nie wiem, czy wspominałam wam o tym w ostatnim czasie, ale stałam się ogromną fanką siemienia lnianego. Co najmniej raz w tygodniu gotuję glutka na włosy; jeszcze nie skusiłam się na wprowadzenie go do swojej diety, ale nie wykluczam takiego kroku. W jaki sposób przygotowuję maskę i jak ją stosuję? Zapraszam do wpisu!

źródło

22 października 2016

inspirAJKA 2

Hej hej!

Jak wiecie (lub właśnie się dowiecie), bardzo lubię spędzać czas na tumblrze, weheartit i instagramie w poszukiwaniu inspiracji w wielu dziedzinach. Jedną z nich jest tatuaż, ponieważ sama przymierzam się do dziary i szukam grafik, które w pewien sposób do mnie przemawiają (zarówno estetycznie, jak i metaforycznie). Jestem już prawie pewna, jakiego typu tatuaż chcę mieć i w którym miejscu, pozostaje tylko kwestia dokładnego wzoru. Zapraszam was więc na mały przegląd przyjemnych dla oka dziarek, które z chęcią w przyszłości bym przygarnęła; moje osobiste top 10 ostatnich tygodni.


20 października 2016

ulubione makijażowe konta na instagramie

Hej hej!

Kontynuując sagę o ulubionych twórcach, dziś przyszedł czas na makijażystki z instagrama. Mam dla was cztery konta wspaniałych, kreatywnych i niezwykle inspirujących kobiet, których łączy jedna pasja - makijaż. Nie będę zbytnio przedłużać i od razu przejdę do prezentacji!


18 października 2016

zdobycze z promocji -49%

Hej hej!

Jak widzicie po tytule dzisiejszego wpisu, będzie o moich łupach z Rossmannowych zniżek na produkty do makijażu. Nie kupiłam dużo; postawiłam na kosmetyki, które nadają się do codziennego makijażu i na te, które znałam, bądź o których słyszałam dużo dobrego. Wszystkie dostaniecie niedrogo w regularnej cenie, więc jednocześnie udało mi się uniknąć wielkiej dziury w portfelu po sezonie przecen. Jeżeli ciekawi was, co wyhaczyłam w drogerii w ostatnich tygodniach, zapraszam do dalszej lektury!



16 października 2016

filmowo: Dziewczyna z pociągu

Hej hej!

Dzisiaj post kontynuujący rozpoczętą jakiś czas temu na blogu serię filmową. Niedawno wybrałam się na głośny ostatnio film "Dziewczyna z pociągu" na podstawie bestsellera Pauli Hawkins. Film wciąż jest grany w większości kin, więc jeżeli macie ochotę przekonać się czy warto się na niego wybrać, zapraszam do dalszej lektury!


12 października 2016

mój makijaż dzienny

Hej hej!

Dzisiaj przychodzę, by napisać wam co nieco o kosmetykach, które od pewnego czasu towarzyszą mi w makijażu dziennym. Zauważyłam, że codziennie wygląda on podobnie i tylko pojedyncze produkty stosuję zamiennie. O wielu z nich już niejednokrotnie wspominałam na łamach bloga, więc postaram się podlinkować posty z nimi związane :). Dzisiejsze zdjęcia niestety padły ofiarą częstych zmian światła :(. Jeżeli jesteście ciekawi, co zazwyczaj ląduje na mojej twarzy, zapraszam do dalszej lektury.

8 października 2016

Golden Rose Longstay Liquid Matte Lipstick (nr 10)

Hej hej!

W ostatnim czasie absolutną furorę robią płynne, matowe pomadki. Na rynku pojawiają się niezliczone ilości, formuły i kolory różnych producentów w praktycznie każdym przedziale cenowym. Dołączyła do nich marka Golden Rose, która wypuściła swoje, mocno już popularne, Longstay Liquid Matte Lipstick. Spośród wszystkich kolorów, najwięcej sensacji spowodowała ta o numerze 10, czyli "szaro bury trupi fioletowawo brudny blady" odcień. Byłam jej bardzo ciekawa i w zeszłym tygodniu dołączyła do moich makijażowych zbiorów, a dziś przychodzę do was z jej recenzją. Zapraszam!


4 października 2016

lato w zdjęciach

Hej hej!

Zebrało mnie ostatnio na wspominki wakacji, jako że miesiąc nauki już za nami. W ciągu tych dwóch miesięcy beztroski uzbierało się w moim telefonie sporo zdjęć, którymi dziś chciałabym się z wami podzielić. Miejcie więc wzgląd na to, że jakość niektórych obrazków może być dużo niższa od tych robionych z myślą o blogu, aparatem i przy dobrym oświetleniu.

Spoiler: dużo paznokci i ładnych widoczków.


1 października 2016

ulubieńcy września

Hej hej!

Wkraczamy w październik, więc przyszedł czas na comiesięcznych ulubieńców. Dzisiaj nie będzie wybitnie kosmetycznie, za to pojawi się parę randomowych rzeczy. 

Jaki był wrzesień? 

Udany. Zorganizowałam sobie życie w bullet journalu. Spóźniłam się do szkoły tylko dwa razy. Odkryłam przepis na pastę z soczewicy. Znalazłam multum zajebistych piosenek. Zaczęłam regularnie chodzić na pilates. Doprowadziłam swoją cerę do względnie dobrego stanu. Wciąż nie narobiłam sobie zaległości.

A jeżeli ciekawi was, co zasłużyło sobie na miano ulubieńca w ubiegłym miesiącu, zapraszam dalej!