Hej hej!
Dzisiaj mam dla was kolejną - może ciut pokraczną, ale szczerą - recenzję po ostatniej wizycie w kinie. Rekordy popularności bije obecnie widoczny w tytule posta film "Legion Samobójców", na którego temat i ja zdążyłam wyrobić sobie zdanie. Jeżeli ciekawi was moja opinia, zapraszam do dalszej lektury!
Grupa złoczyńców otrzymuje od rządu szansę na odkupienie, wypełniając misję zagrażającą ich życiu.
reżyseria, scenariusz: David Ayer
(źródło: filmweb.com)
Jak to mam w zwyczaju, zacznę od dupy strony i powiem wam, że bardzo podobała mi się produkcja Ayera. Złożyło się na to wiele czynników, jednak koronę zgarnęła gra aktorska Violi Davis oraz absolutnie fantastyczna rola Margot Robbie. Jej wcielenie Harley Quinn absolutnie mnie zauroczyło, zahipnotyzowało, zaintrygowało i zostało na dłużej. Sposób, w jaki przedstawiła bohaterkę Squadu pokryło się z moimi wyobrażeniami i moim skromnym zdaniem to właśnie jej kreacja skradła cały seans. Jeżeli chodzi o sam film - są pościgi, są wybuchy, są strzelanki, jest mordobicie, wątek miłosny, nagłe zwroty akcji i trzymająca w napięciu końcówka. Trochę zawiodłam się na Enchantress, liczyłam na dużo inny rozwój wydarzeń; więcej nie mówię, by nie spoilerować potencjalnym odbiorcom. Czy zasługuje na miano najlepszego filmu w historii lub chociaż ostatniej dekady? Nie sądzę. Wiem, że znajdą się fani komiksów, którzy postawią go na piedestale i stwierdzą, że owa produkcja jest najlepszą, jaką w życiu widzieli, ale znajdzie się i garstka poszukiwaczy niedomówień i nieścisłości w stosunku do oryginalnych dzieł, ale taki już jest filmowy świat - nie zawsze trzyma się sztywno faktów przedstawionych w ekranizowanym utworze. Czarująca Harley Quinn, wrażliwy Diablo, szalony Joker, precyzyjny Deadshot, krwiożerczy Croc i cała reszta ekipy dają nam dwugodzinny, zapewniający przyjemność seans (o ile ktoś nie jest uczulony na przemoc; w takim razie nie ma czego na sali kinowej szukać). Nie wykluczam, że kiedyś jeszcze do tej produkcji wrócę i serdecznie wam ją polecam, a wraz z filmem i jego ścieżkę dźwiękową.

To wszystko, co na dziś dla was przygotowałam. Dajcie znać, czy widzieliście już lub czy macie zamiar wybrać się na ten film i podzielić się odczuciami po zaliczonym seansie.
Do szybkiego napisania,
Love you,
K.