Hej hej!
Słowem wstępu - krótka przerwa w blogowaniu nastąpiła w wyniku nieprzygotowania przed tygodniowym wyjazdem na południe Polski, gdzie nie miałam jak publikować. Ale dzisiaj wracam i jak na razie nie przewiduję przerw w publikowaniu.
W dzisiejszym poście pokażę Wam ultraintensywnego, żarówiastego i zwracającego uwagę przedstawiciela ukochanej przeze mnie serii matowych płynnych pomadek z Golden Rose.
O serii pisałam szerzej w tych postach: #10 - #16 - kolekcja pomadek, a o tym konkretnym kolorze wspominałam w ulubieńcach ubiegłego miesiąca (tu). Wybaczcie więc, jeśli się powtórzę.
Za co lubię gamę Longstay Liquid Matte?
Przede wszystkim za trwałość (longstay, duh), za szeroką gamę odcieni (chciałoby się zebrać wszystkie, ale portfel płacze), za wygodny aplikator, łatwość aplikacji i nienajgorszy wpływ na kondycję ust. Może nie nazwałabym produktu nawilżającym, odżywiającym czy regenerującym, ale dzięki lepkiej warstwie, która z czasem się ściera, usta nie są pozostawione samym sobie i przez to, że coś na nich siedzi, nie są narażone na aż taki dyskomfort, jak w przypadku totalnie suchych i bezwarstwowych pomadek. A to wszystko za 19,90 zł albo i mniej, jak zaczaicie się na promki w drogeriach internetowych.
Przejdźmy zatem tanecznym krokiem do prezentacji najnowszej w mojej kolekcji płynnej czternastki.
Przepiękna, prawda?
Dajcie znać, co sądzicie zarówno o tym odcieniu, jak i o całej serii. Znacie, lubicie, nie znosicie? Czekam na Wasze komentarze!
Tymczasem żegnam się z Wami i do szybkiego napisania!
Love you,
K.
Szczerze mówiąc, wolę odcienie nude, ale to co komu pasuje zależy od karnacji. Mi totalnie nie pasują takie odcienie, ale przyznam, że pomadka jest ogólnie super i długo się trzyma. Ogólnie liczyłam na foto jak wygląda na twoich ustach, no ale cóż... <3
OdpowiedzUsuńZastanawiałam się nad zdjęciami na ustach, ale chyba brakuje mi pewności siebie na takie zabiegi :D. A pomadka jak najbardziej zasługuje na uwagę
Usuń