16 lutego 2017

garść nowości

Hej hej!

W ostatnim czasie do moich zasobów kosmetycznych dołączyło parę ciekawych produktów, o których postanowiłam Wam wspomnieć parę słów. Z części z nich jestem zadowolona, z części trochę mniej, a na punkcie niektórych muszę wyrobić sobie opinię. Bez zbędnego przedłużania zapraszam Was więc na posta!




Odkryciem lutego, które na pewno wyląduje w ulubieńcach (spoiler alert), jest szampon Pantene aqua light. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z tą serią, a ten produkt jest naprawdę super! Oczyszcza włosy bez obciążania, łatwo się pieni, pięknie pachnie i jest mega wydajny. Ciekawa jestem tylko, jak się sprawdzi na dłuższą metę i czy nie podrażni mojej skóry głowy. 

Druga z włosowych rzeczy to suchy szampon Batiste XXL w nowej oprawie graficznej. Miałam go już jakiś czas temu i pamiętam, że dawał fantastyczny efekt na moich szybko tracących świeżość włosach, natomiast przy codziennym użytku mocno przesuszył mi skalp. Zaopatrzyłam się w niego z myślą o studniówce (która czeka mnie już jutro!). 

Na buzi w ostatnich tygodniach zaczął lądować krem z Uriage. Sama formuła jest bardzo przyjemna i lekka, kremik szybko się wchłania i daje uczucie komfortu na cerze, natomiast ma jedną zasadniczą wadę - nadaje się tylko na noc lub no-makeup days, bo straszliwie się roluje. Ostatnio nałożyłam go pod makijaż i ostatecznie musiałam go zmyć, bo podkład wraz z korektorem wyglądały na rozjechane i zwarzone. 

Skoro już o korektorze mowa, to dołączył do mnie niedawno ten z Ingrid Cosmetics. Kupiony - znowu - z myślą o studniówce, bo brakowało mi w zbiorach korektora pod oczy. Kosztował mnie około 7 zł na przecenie w Hebe i jak na razie zapowiada się fajnie, ale największy test ma do przejścia jutrzejszego wieczora. Dam Wam znać! 

Kolejnym punktem na liście zakupowej przed studniówką (jedyny temat, o którym wciąż gadam...) była Base Extra NeoNail. Produkt ten miałam wysoko na chciejliście już od jakiegoś czasu, ale motywację stanowiło złamanie paznokcia pod koniec zeszłego tygodnia. Za mną już kilka bardziej i mniej udanych prób i powiem Wam, że ta baza jest naprawdę fantastyczna! Więcej o niej na pewno napiszę w ulubieńcach. 

Na sam koniec coś również związanego z dłońmi, czyli  szybko wchłaniający się krem do rąk Neutrogena. Wciąż szukam idealnego kosmetyku na moje mocno spierzchnięte i przesuszone dłonie w jak najlepszej cenie. Ten nie jest ideałem, ale nie oznacza to, że jest słaby! Taki ot przyjemniaczek.


To wszystko, co dziś dla Was mam. Koniecznie piszcie, czy mieliście styczność z którymkolwiek z tych produktów i jakie były Wasze wrażenia. Tymczasem zmykam i do szybkiego napisania!

Love you,
K.

2 komentarze:

dziękuję za Twój komentarz! ♡

jeśli masz do mnie pytanie, zadaj je pod najnowszym wpisem :)